wtorek, 28 maja 2013

Tygodniówka.

Ostatnie siedem dni mogę potraktować jako próbę - niezbyt udaną.
Czego dotyczyła? Właściwie wszystkiego po trochu, najistotniejsze wnioski: 
w tym momencie mojego życia nie jestem gotowa na życie bez planowania.

1. Planowanie żarcia z dziennym wyprzedzeniem - bardzo naiwnie łudziłam się, że skoro wiem, co powinnam jeść, to będę się tego trzymała. Niestety kiepskie nawyki - słodycze i zdecydowanie za duże ilości szybciutko do mnie wróciły. Od dziś zawieram dłuuugi związek z potreningu.pl

2. Planowanie tygodnia - od kilku miesięcy wprowadziłam sobie zwyczaj wypisywania zadań do zrealizowania przez najbliższe siedem dni. Robię to najczęściej w niedzielę lub poniedziałek, od banalnych jak telefon do brata, czy zrobienie porządnego manicure, do ważniejszych związanych z pracą.
W ten sposób łatwiej mi wszystko ogarnąć i pamiętać. Poza tym, co tu kryć - uwielbiam skreślać to co już zrobiłam :)
Przez ostatni tydzień, który miałam niesamowicie zabiegany odpuściłam realizowanie planu. W efekcie bilans zrealizowanych zadań w ogóle mnie nie satysfakcjonuje.

3. Planowanie dni - ustalenie, które zadania przewiduję wykonać konkretnego dnia pozwalają mnie, dyslektykowi (mam niesamowity problem z poczuciem czasu) określić ile zajmą mi poszczególne zadania  i dlaczego nie jest realne zrobienie wszystkiego, co chciałabym zrobić ;)

4. Ustalanie priorytetów - przez ostanie siedem dni ciągle gdzieś biegam, a ważnych spraw - pisania pracy magisterskiej, oddania prac zaliczeniowych, uzupełnienia dokumentacji w pracy - nie ruszyłam.




Idealnie pasuje mi do tego nieco sparafrazowany cytat z ostatniego numeru "Coachingu":

Ruchy pozorne, 
które są tylko źródłem zmęczenia,
nigdy nie służą realizowaniu prawdziwego celu. 



Od dziś (29.05) moim głównym celem jest napisanie pracy magisterskiej.

5. I tu pojawia się kolejny wniosek: propozycje i możliwości, które zabierają mi czas na pisanie (czy jakiekolwiek ważne, a niekonieczne atrakcyjne zadanie ) nigdy się nie skończą. 
Moje plany (z których sądzę, że nie mogę zrezygnować - słowność, to moje tegoroczne wyzwanie):
środa - praca; kolacja pożegnalna dla współlokatora (którą  przygotowuję) + bilard; czwartek - spotkanie z dzieckiem moich znajomych, które ze względu na Zespół Aspergera potrzebuje terapii; spotkanie medytacyjne; grill z chłopakiem, z którym się spotykam; piątek - praca; siłownia; spotkanie ze znajomym, który rzadko bywa w Krakowie + wspólne gotowanie; sobota - impreza urodzinowa kolegi.
Oficjalnie rezygnuję z: bilarda i spotkania w piątek. Niewiele okroiłam, ale zawsze coś...

6. Bardzo krytycznie oceniam ludzi. Wiedziałam o tym od zawsze jednak po przeczytaniu książki LECZENIE UZALEŻNIONEJ OSOBOWOŚCI Jak uwolnić się od nałogowych zachowań i uzależniających relacji. Lee Jampolsky postanowiłam wrócić do kierunku pracy nad sobą, który kiedyś wiązał się z zainteresowaniem buddyzmem. Próba nieoceniania (choćby w myślach), niekrytykowania wszystkich i wszystkiego okazała się być zaskakująco trudna. Wiem, że nie jestem złym człowiekiem, naprawdę lubię ludzi i sądzę, że tak jestem postrzegana. 
Ciągłe ocenianie jest spowodowane tym, że w ten sposób stwarzam sobie poczucie bezpieczeństwa - jeśli znam cudze wady, to wiem jak stworzyć wygodną relację, w której nie będę się czuła zagrożona.
Pracuję nad sobą. I naprawdę wierzę, że podstawą jest świadomość problemu i szczera chęć wprowadzenia zmian :)

Może jeszcze coś pozytywnego:

1. Nie mam takiej złej kondycji - po dzisiejszych rolkach z kolegą, młodszym ode mnie o 5 lat (jaka ja jestem staaaaara...), który zipał i sapał czuję się nieco podbudowana ^^

2. Spodobała mi się siłownia :)

3. Moje pozytywne nastawienie ma naprawdę niesamowity wpływ na otaczających mnie ludzi, również tych z którymi pracuję, czyli 6, 7, 8 latki :) Starałam się ostatnio widzieć więcej pozytywów (odnosząc to do niebycia krytyczną, bo tak naprawdę, to jestem optymistką i czuję radość w sercu).  Pozytywna energia naprawdę działa - oddziałuje na ludzi i wraca :)

4. Po roku uczęszczania na psychoterapię i prawdopodobnym zakończeniu jej w ciągu najbliższych dwóch miesięcy nareszcie czuję, że jestem na to gotowa i poradzę sobie.

5. Mam mnóstwo energii, potrzebuję niewiele snu, chce mi się działać. Jeszcze tylko muszę to odpowiednio ukierunkować...

Mocne postanowienia poprawy:

Planować, ogarniać, być świadomą celów i priorytetów.
Być dobrą, dla siebie i innych.
Działać z sensem.

Bardziej konkretnie:
Zrezygnować z głupoty, którą zaczęłam robić: nigdy nie paliłam a od kilku miesięcy zaczęłam okazyjnie palić. STOP! Ani jednego macha!
Słodycze raz w tygodniu. PLANOWANE.

CEL NR 1 OBRONA W LIPCU
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz