środa, 15 maja 2013

X

Dzisiejsze zajęcia TBC nie do końca mi się podobały.
Miałam napisać elaborat o tym, jak czułam się ignorowana przez instruktorkę w trzyosobowej grupie. Jednak właściwie to moja koordynacja ruchowa była dziś jeszcze gorsza niż zwykle i nie wiem co tu mogła pomóc prowadząca? Standardowo gdy wszyscy podnoszą lewą rękę, ja podnoszę prawą. Dziś podnosiłam nogę. Porzucam negatywne uczucia - ważne, że się poruszałam :)
Jestem z siebie odrobinę dumna - zrezygnowałam z porannej rozpusty. Zamiast bezwartościowej muffinki wybrałam małą porcję owsianki. W przyszłym tygodniu sprawdzę jak na mnie działa poranny trening na czczo, z tego co czytałam jest to bardzo indywidualna kwestia.

Zrobiłam dziś czerwoną soczewicę - była pyszna! Gotowana przez 10 minut (udało mi się nie zrobić paćki) jako dodatek do filetu z kuraka pieczonego w foli z łyżką koncentratu pomidorowego, bazylią, oregano i łyżeczką oliwy z oliwek. Mięso wcześniej marynowałam przez godzinę w tej samej mieszance. Wyszło idealne. Od kiedy pilnuję, aby dać mu po pieczeniu wchłonąć wilgoć i nie odwijam z foli przez m.in. 10 minut jest bez porównania bardziej soczyste. Prosto, szybko, zdrowo. Powoli przekonuję się do warzyw strączkowych, których do niedawna niecierpiałam.

Weekend spędzam w domu rodziców, czuję lekki stres. Jadam całkiem inne rzeczy niż oni, mam nadzieję, że na moją prośbę zrobią zakupy pamiętając również o mnie. Nie uważam, że wybrzydzam, ale właściwie od 16 roku życia sama sobie gotuję i zdążyłam  się już do tego przyzwyczaić, nie jem wieprzowiny, która króluje u mnie w domu, białego pieczywa, rzadko kiedy jem ziemniaki. Poza tym moja mama gotuje rewelacyjnie, obawiam się, że nie będzie lekko wykazać się silną wolą.

Plany zwiążane z aktywnością na najbliższe dni:
Czwartek: BUP + 15 minut na rowerku + 15 minut siłowych na górną część ciała (nie znam się na tym, ale czuję, ze tego mi brakuje).
Piątek: BIEGANIE RANO! min. 25 minut ok. 3,5 km.
Sobota: Jaskinie!!! Taaaak! Coraz więcej osób ma fisia na punkcie wspinaczki, ja zdecydowanie bardziej wolę wchodzić pod ziemię. Pierwszy raz w tym sezonie, niestety. Nie wiem ile kcal można spalić, ale po zakwasach, które są następnego dnia, czuję każdy mięsień, który dziękuje za taki rodzaj wysiłku :)
Niedziela: odpoczynek :) Niestety mogę wrócić do Krakowa dopiero w sobotę, mój cotygodniowy basen przełożę na inny dzień.

Ruszyłam z pisaniem pracy magisterskiej, chociaż to i tak wszystko mało, późno i wolno...


2 komentarze:

  1. też zawsze się z siebie śmieję za brak koordynacji :) stąd odnajduję się nieźle w jodze:)
    ja biegam na czczo, albo po czymś malutkim typu pół banana, ablo trochę jogurtu i jest ok:)
    niech moc będzie z Tobą podczas weekendu z Rodzicami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przyda się!
      W zeszłym roku chodziłam na pilates i spinning - taka forma ruchu chyba jednak bardziej mi pasuje. Joga brzmi dla mnie świetnie, jednak moje nikłe doświadczenie z zajęciami jogi prowadzonymi w klubach fitness podpowiada mi, że lepiej znaleźć miejsce, które jest na to bardziej ukierunkowane. A Ty gdzie chodzisz?

      Usuń