że mnie nie stać na to co bym chciała. Skończyło się na tym, że mam używaną damkę, za małe pieniądze, ale dla mnie to najpiękniejszy rower świata. A i jeździ się na nim całkiem nieźle ;)
Dziś odkryłam, że jadę na uczelnie 30 minut. Bulwarami wiślanymi, ścieżkami rowerowymi - sama przyjemność.
Tramwajem dokładnie tyle samo...
Jak mogłam żyć bez roweru?
Nie będę traktowała go, jako opcji odchudzającej, ale i tak sądzę, że trochę ruchu więcej może mieć pozytywny wpływ zarówno na mój organizm jak i samopoczucie.
![]() |
| źródło |
Zastanawiam się nad zakupem CZEGOŚ na torebkę. Biorę pod uwagę koszyk wiklinowy (metalowy psuje mi image ;) ). Myślałam również o sakwach, ale to chyba przesada biorąc pod uwagę moje małe potrzeby. Nie wiem też, czy zakup kasku, nie byłby dobrym pomysłem - może nic pięknego, ale mój przyjaciel miał kilka lat temu wypadek rowerowy, o którym ani ja ani on nie możemy zapomnieć. Muszę również poczytać co nieco na temat poruszania się po mieście na dwóch kołach - nie chciałabym dostać mandatu przez brak świadomości.
Tak czy siak - jest rower - jest radość!
A ja znów działam tak jak chcę i powinnam :)
