Mam za sobą dziwny dzień, zaczynający się od spojrzenia na budzik i wewnętrznego wrzasku: "Zaspałam!!!".
Niestety plany jedzeniowe zmieniły się dość mocno, absolutnie nie planowałam takiej ilości chleba - jednak mam problem z jedzeniem na mieście, niby kupiłam kefir, ale chciałam jeszcze COŚ do niego. Byłam poza domem od 9 do 17, miałam ze sobą tylko jabłko (i muffinkę, którą dostałam od koleżanki, naprawdę nie mogłam odmówić ;) ), nie planowałam jeść na mieście (bo miałam być w domu o 15...).
I nie wiem co kupić w przeciętnym krakowskim sklepie, żeby poza domem zjeść zdrowo i dietetycznie?
Wracałam się dwa razy na uczelnie po zostawiony kalendarz - naprawdę, szkoda komentować mój dzisiejszy poziom skupienia. Mam również inną teorię - jak sobie przed chwilą uświadomiłam dziś byłam ostatni raz na zajęciach. Trochę dziwnie, kończę studia, a dopiero co zaczynałam... Niestety jestem zintegrowana z grupą na poziomie zero, ponieważ dopiero na 5 roku do nich trafiłam (różnorodne zawirowania, z roczną przerwą w studiowaniu włącznie). Każdy zajęty swoimi sprawami, pracą i nawet nie pojawił się pomysł wspólnego piwa, na które zresztą i tak nie miałabym dziś czasu.
Moje dzisiejsze zakręcenie w dużym stopniu wynika z niewyspania, ostatnio kładę się średnio o 3, wstaję o 8-9. Niby nie potrzebuję dużo snu, ale jednak nieco więcej. Czuję, że mam już trochę osłabiony organizm i boję się, że przyplącze się jakieś choróbsko, na które absolutnie nie mogę sobie teraz na to pozwolić.
Nie byłam dziś na fitnessie, idę jutro - nieodwołalnie.
Idę pobiegać: pierwszy raz w tym sezonie. W zeszłym roku zaczęłam od czasu do czasu truchtać. Mimo że nie mam się czym pochwalić, to jednak biorąc pod uwagę, że jeszcze dwa lata temu był to jeden z moich najbardziej znienawidzonych sportów (poza wszystkimi zespołowymi) i tak uważam, że moje okazyjne bieganie to i tak wielki postęp.
Na dziś nie mam planu - będę zadowolona nawet z 15 minut :)Aktualizacja: zrobiłam 3,5 km, truchcikiem w 27 minut :)


I jak Ci się biegało?
OdpowiedzUsuńA dziękuję, było naprawdę fajnie, biorąc pod uwagę, że kondycję mam niezbyt dobrą, to jestem z siebie zadowolona.
OdpowiedzUsuńWisła nocą jest najlepsza!
Jeszcze rok temu czułam się głupio biegając, autentycznie WSTYDZIŁAM SIĘ - teraz nie wiem, jakie bzdury miałam w głowie :)